Silesia Capital Advisors
Analizy

Dlaczego inwestorzy z Czech kupują polskie fabryki?

Autor Alicja Nowak, Analityk Rynku·5 grudnia 2024·7 min czytania

W 2024 roku zaobserwowaliśmy 14 zamkniętych transakcji, w których czeski kapitał przejął śląskie zakłady produkcyjne. Inwestorzy z południa nie szukają już tylko taniej siły roboczej, ale konkretnych technologii i wolnych mocy przerobowych, których brakuje w okolicach Ostrawy czy Brna.

Bliskość geograficzna to nie wszystko

Większość osób myśli, że Czechów przyciąga do nas tylko krótka droga autostradą A1. To prawda, że transport z Katowic do Ostrawy zajmuje nieco ponad godzinę, ale prawdziwy powód leży głębiej. Czeski przemysł jest nasycony. Brakuje tam gruntów pod nowe hale i, co ważniejsze, ludzi do pracy w systemie zmianowym. Na Śląsku wciąż mamy zasoby, które pozwalają czeskim firmom na szybkie zwiększenie produkcji bez konieczności budowania wszystkiego od zera przez 3 lata.

W ostatnim kwartale analizowaliśmy 7 zapytań od średniej wielkości firm z okolic Pragi. Interesowały ich głównie zakłady zatrudniające od 42 do 86 pracowników. Taka skala pozwala na sprawne przejęcie kontroli i wdrożenie czeskich systemów raportowania w mniej niż 5 miesięcy. Dla inwestora z Czech polska fabryka to często jedyny sposób na realizację kontraktów dla niemieckiego sektora automotive, z którymi nie wyrabiają się ich rodzime zakłady.

Liczymy realny zysk z każdej takiej operacji. Często okazuje się, że koszty operacyjne w Polsce, mimo rosnących cen energii, są wciąż o 12-16% niższe niż u naszych południowych sąsiadów. To konkretny argument, który kładzie na stole każdy poważny fundusz inwestycyjny z Republiki Czeskiej. Bliskość kulturowa i brak bariery językowej przy podstawowej komunikacji technicznej tylko ułatwiają domknięcie transakcji w zaplanowanym terminie.

Czeski inwestor nie szuka obietnic. On chce zobaczyć 14 sprawnych maszyn CNC i podpisaną listę płac z ostatnich 3 lat.

Branża metalowa i maszynowa na celowniku

Największe zainteresowanie budzą obecnie firmy zajmujące się obróbką skrawaniem oraz produkcją podzespołów dla rolnictwa. Czesi mają silne tradycje inżynieryjne i szukają w Polsce partnerów, którzy utrzymają ich standardy techniczne. W 2024 roku średnia wartość transakcji w tym sektorze wyniosła 19,4 mln zł. To kwoty, które dla właściciela polskiej, rodzinnej firmy są często szansą na zasłużoną emeryturę i zabezpieczenie sukcesji, której nie było komu przekazać.

Silesia Capital Advisors brała udział w audycie zakładu w okolicach Gliwic, gdzie czeski holding odkupił 84% udziałów od założyciela. Kluczowym czynnikiem nie była nowoczesna fasada biurowca, ale twarde dane z hali: certyfikaty ISO odświeżone w marcu i park maszynowy, którego średni wiek nie przekraczał 6 lat. Czesi doceniają polską elastyczność w produkcji krótkoseryjnej, co jest ich słabą stroną przy dużym obciążeniu własnych fabryk.

Warto zauważyć, że inwestorzy ci rzadko wymieniają całą kadrę zarządzającą. Wolą zostawić lokalnych kierowników produkcji, którzy znają realia śląskiego rynku pracy. Zmieniają za to zazwyczaj systemy księgowe i kontroling finansowy. Sprawdzamy każdą złotówkę w takich procesach, bo czeska precyzja w tabelach Excel bywa bezwzględna dla polskich przedsiębiorców przyzwyczajonych do zarządzania 'na wyczucie'.

Branża metalowa i maszynowa na celowniku

Błędy, które psują wycenę fabryki

Czeski inwestor jest pragmatyczny do bólu. Jeśli w dokumentach panuje bałagan, cena spada o 15% już na pierwszym spotkaniu. Największym problemem w polskich fabrykach bywają nieuregulowane kwestie własności gruntów lub stare decyzje środowiskowe, które wygasły 2 lata temu. Podczas naszych audytów w Silesia Capital Advisors często musimy prostować te sprawy w trybie pilnym, by nie stracić wiarygodności w oczach kupującego.

Kolejny punkt to relacje z pracownikami. Czesi bardzo boją się nagłych odejść kluczowych spawaczy czy operatorów po zmianie właściciela. Jeśli fabryka nie ma wypracowanego systemu premiowego lub umowy o pracę są sformułowane w sposób niejasny, audyt prawny wykaże wysokie ryzyko operacyjne. W jednym z przypadków w sierpniu 2024 roku, brak jasnych zapisów o zakazie konkurencji dla trzech głównych inżynierów obniżył wycenę o 2,3 mln zł.

Bez zbędnych przymiotników – fabryka musi być gotowa do kontroli w każdej chwili. Inwestorzy z Czech często przyjeżdżają bez zapowiedzi, by zobaczyć, jak hala wygląda w zwykły wtorek o 14:00, a nie podczas oficjalnej wizytacji. Liczy się dla nich czystość przy maszynach, BHP i realne zużycie chłodziwa. To są te małe detale, które budują zaufanie bardziej niż drogie prezentacje w PowerPoint.

Finansowanie transakcji i rola doradcy

Transakcje cross-border wymagają specyficznego podejścia do rozliczeń. Większość czeskich nabywców finansuje zakup z kredytów w bankach w Pradze, co wiąże się z koniecznością przygotowania raportów finansowych według międzynarodowych standardów. Polskie biura rachunkowe często nie są na to gotowe. My w Silesia Capital Advisors pilnujemy, by sprawozdania z ostatnich 3 lat były czytelne dla czeskiego analityka, co skraca czas domykania umowy o około 6 tygodni.

Pamiętajmy, że proces sprzedaży fabryki trwa średnio od 7 do 11 miesięcy. To nie jest szybka aukcja na Allegro. Wymaga cierpliwości i stałego kontaktu z doradcami po obu stronach granicy. Nasza rola polega na tym, by emocje właściciela, który budował firmę przez 23 lata, nie stanęły na drodze do twardych negocjacji cenowych. Konkrety na stole to jedyny język, który rozumie czeski zarząd holdingu przemysłowego.

Byway, warto wspomnieć, że czeskie prawo handlowe jest w pewnych miejscach bardziej rygorystyczne niż polskie, zwłaszcza w kwestii odpowiedzialności członków zarządu. Inwestorzy przenoszą te standardy na grunt polski, co dla sprzedającego oznacza konieczność udzielenia solidnych gwarancji i rękojmi za stan techniczny zakładu. Nie należy się tego bać, jeśli firma jest prowadzona rzetelnie i nie ma ukrytych wad prawnych.

Przy sprzedaży firmy za 20 mln zł, błąd w dokumentacji środowiskowej może kosztować właściciela nawet 1,5 mln zł kary umownej.

Czego spodziewać się w 2025 roku?

Prognozy dla Śląska są jasne: zainteresowanie kapitału z Czech nie spadnie. Widzimy to po liczbie nowych zapytań, które wpłynęły do nas w listopadzie. Inwestorzy zaczynają szukać firm z sektora zielonej energii oraz recyklingu tworzyw sztucznych. Polska staje się dla nich naturalnym zapleczem produkcyjnym, ponieważ koszty budowy nowych mocy w Czechach wzrosły o 31% w ciągu ostatnich dwóch lat.

W Silesia Capital Advisors spodziewamy się, że rynek M&A w regionie Katowic i Gliwic zdominuje 3-5 dużych graczy z Brna, którzy konsolidują mniejsze polskie zakłady w jedną silną grupę dostawczą. Dla lokalnych przedsiębiorców to ostatni moment, by przygotować swój biznes do sprzedaży na korzystnych warunkach. Ceny są teraz wysokie, ale wymagania co do jakości zarządzania rosną z każdym miesiącem.

Podsumowując, jeśli prowadzisz fabrykę na Śląsku i myślisz o wyjściu z inwestycji, Czechy są Twoim najbardziej naturalnym kierunkiem. Nie wymagają one takiej biurokracji jak fundusze z USA czy Niemiec, a jednocześnie płacą uczciwe rynkowe stawki oparte na twardej wycenie majątku i zysku EBITDA. Sprawdzamy każdą złotówkę, by nasi klienci nie zostali z niczym po zakończeniu wielomiesięcznych rozmów.

Czego spodziewać się w 2025 roku?